Blog Perfumowany
wtorek, 22 grudnia 2009
Jak wybrać perfumy na prezent?

To pytanie w pierwszej chwili wydaje się być bez odpowiedzi. Jeśli chcemy dać komuś perfumy w prezencie najlepiej podarować te same, których obdarowywany używa. Każdy inny wybór wiąże się z ryzykiem, że zapach może wylądować w roli odświeżacza w wc, względnie, zostać przekazany dalej.

W tym miejscu przypomina mi się moja Ciocia Betty (zwana tak od Betty Flinstone). Kiedy do Polski wkroczył kapitalizm i nie wypadało już przynosić moim rodzicom z okazji imienin skarpetek w turecki wzorek (dla taty) i rajstop (dla mamy), Ciocia Betty rozpoczęła zabawę "przekaż dalej". To był stały punkt programu - po wyjściu gości zaśmiewaliśmy się do łez oglądając obciachowe kryształowe cukiernice, metalowe koszyczki do szklanek czy szklanki ze złotą lamówką. Mówię Wam, czad! Jeśli zatem nie chcecie wywołać na twarzy obdarowanego efektu Cioci Betty, posłuchajcie, co Wam dzisiaj radzę.

To, czy trafimy z perfumami, w dużej mierze zależy od tego, jak dobrze znamy daną osobę. Jeśli kogoś znamy bardzo słabo, właściwie możemy sobie odpuścić kupowanie perfum. Prawdopodobieństwo, że nie trafimy, jest bardzo duże. Załóżmy jednak, że osoba jest nam znana. Możemy zatem znaleźć kilka podpowiedzi.

Zasada nr 1: NIE WAL NA OŚLEP. Kupowanie perfum bez zastanowienia, nawet dla siebie, nie mówiąc już o kupowaniu dla kogoś, jest jak strzelanie ślepego do celu. Na pewno nie traficie. Zatem jeśli chcecie się zastanowić, przeczytajcie następne zasady.

Zasada nr 2: NIE PRÓBUJ NAWRACAĆ. To właściwie najlepsza zasada. Nawet jeśli uważamy, że kuzynka przegina z piżmem, nie próbujmy na siłę przekonać jej to zielonej herbaty. Zdecydujmy się na wariację z jej ulubioną nutą.

Zasada nr 3: POGLĄDAJ. Jeśli nadarzy Wam się okazja, skoczcie umyć łapki w łazience - większość ludzi tam trzyma perfumy (choć niesłusznie - po kąpieli bywa tam gorąco a to na perfumy działa fatalnie). W każdym razie Wasze bojowe zadanie polega na znalezieniu szafeczki z perfumami - to najlepsza podpowiedź. Obstawiam, że poza uzależnionymi w moim rodzaju, większość osób będzie miała jeden rodzaj perfum. Mniejszość: maksymalnie dwa: lżejsze na dzień i mocniejsze na wieczór. Jeśli nawet nie potraficie od razu zaliczyć perfum do danej grupy, zapamiętajcie nazwę i sprawdźcie skład w sieci, a następnie wybierzcie podobną kombinację. Osobom, które mają na półce mix, możecie kupić cokolwiek, czego nie mają, najlepiej jakąś nowość. Ale szansa na to, że traficie na taką osobę, jest 1:100.

Zasada nr 4: WĄCHAJ. Oczywiście nie byle co, nicponie! Już byście chcieli, żebym tu namawiała do bezeceństw. Mam, rzecz jasna, na myśli subtelne węszenie, czym delikwent się perfumuje. Jeśli nie możemy podejrzeć jego półki z kosmetykami, to nasza ostatnia deska ratunku. Zapamiętajmy i spróbujmy sobie to nazwać: świeże, cytrusowe, słodkie, orientalne, kwiatowe, jak przyprawy - nazwijcie to sobie jakoś. Inaczej, zapewniam, wrażenia Wam uciekną.

Zasada nr 5: TESTUJ. Jeśli nie wyjdzie Ci z wąchaniem, sam się spryskaj i zobacz, czy zapach zrobi jakiekolwiek wrażenie. Większość moich znajomych reaguje na perfumy i daje się sprowokować do dyskusji.

Zasada nr 6: OBSERWUJ i ANALIZUJ. To zasada z cyklu finezyjnych. Nieco podkręcona i nie budząca zaufania, ale mnie się zawsze sprawdza. Obserwujcie co lubi dana osoba i jak się zachowuje. W większości przypadków, jeśli kogoś lepiej znamy, jest pewien rozdźwięk między tym, jak dana osoba jest postrzegana, a jak chciałaby być postrzegana. Subtelna nieśmiała blondynka, której podarowalibyśmy najlepiej pudrowe perfumy z nutą frezji lub nawet coś z białą herbatą, być może lubi Bollywood i marzy o machaniu biodrami w oparach kadzideł tuż przed nosem Shah Rukh Khana, a to oznacza, że będzie szczególnie uradowana flakonikiem orientalnych perfum, z duzą dawką wanilii, piżma, orchidei, drzewa sandałowego i jaśminu. Ale oczywiście może tez być nieco prościej: chłopczycy warto po prostu podarować coś w unisexów i nie próbować wcisnąć Coco Mademoiselle. A nieśmiałego kuzyna lepiej nie namawiać do XS Pacco, tylko zafundować mu cos dyskretnego, na przykład z portfolio Bossa.

Ostatnie trzy zasady są z cyklu: brutalne, desperackie, wątpliwe. Ale lepsze to niż strzelać w ciemno.

Zasada nr 7: PYTAJ. Sprowokuj dyskusję. Na przykład możesz powiedzieć, że wpadłeś ostatnio w sieci na super blog o perfumach (no chyba nie muszę podpowiadać który, prawda?). Chwilka rozmowy i delikwent wyśpiewa, co mu w nosie gra. Gwarantuję. Ja tam mogłabym wymienić ulubione perfumy większości osób z pracy i przyjaciół. Prawie wszyscy sie w tej kwestii wygadali. A ja sobie zapisałam w moim kajeciku. I w razie potrzeby nie zawaham się tej wiedzy użyć.

Zasada nr 8: LUDZIE LUBIĄ NOWOŚCI. Tak więc jeśli już naprawdę nie mamy pomysłu i jesteśmy zdesperowani, wybierzmy coś, czego pełno jest w reklamach. Obecnie na przykład Hot Water Davidoffa czy Idole Armaniego. Jest duża szansa, że obdarowany doceni, że mamy go za światowego człowieka, podążającego za najnowszymi trendami.

Zasada nr 9: LUDZIE SĄ NIESKOMPLIKOWANI. I łasi na komplementy. I żądni akceptacji. I w ogóle maja sporo cech, które można podstępnie wykorzystać. Bo siła sugestii, Moi Kochani, działa w tej kwestii na wszystkich. Na mnie też. Jeśli zapewnicie faceta, że czując TE perfumy macie ochotę na igraszki nawet w kolejce w masarni, a kobietę przekonacie (przekonacie, podkreślam = trzeba się postarać;), że jest boginią seksu ubrana tylko w TEN zapach, to zapewniam, że zadziała. oczywiście nie mówię tu o skrajnych przypadkach. Jak wybierzecie finezyjne perfumy o zapachu spalonej gumy, to choćbyście udawały 100 orgazmów za jednym razem, zapach się nie spodoba. Ale w pozostałych przypadkach, można spróbować. Uwaga: ten sposób działa głównie na osoby będące z nami w szczególnej relacji.

Na koniec pozostaje mi życzyć Wam powodzenia i wspaniałych Świąt, pełnych cudownych zapachów przywołujących na myśl wspomnienia, zapadających w pamieć na całe życie.

 

11:36, mr_magdaro , Porady
Link Komentarze (3) »
wtorek, 01 grudnia 2009
Najpopularniejsze zapachy w najwiekszych polskich perfumeriach - ranking Październik - Listopad

Mam nadzieję, że wybaczacie chwilową pustkę na Flakoniku. Pocieszam się, że podczas mojej nieobecności mimo wszystko blog - nie niusowy - nie traci na wartości i możecie pogrzebac za starszymi recenzjami. Teraz jednak wracam i w pierwszej kolejności przyglądamy się dzisiaj temu, jak tam gusta narodu. Oto ranking najczesciej kupowanych perfum w Sephorze. Tym razem nie podaję wyników z Douglasa, poniewaz chwilowo nie są one dostępne, a czas leci i nie mam czasu czekac, aż naprawią błedy na stronie. (w nawiasach porównania do poprzedniego).

TOP 5 Sephora

Perfumy damskie:
1. Guerlain Idylle (nowy w rankingu)
2. Givenchy Ange Demon Le Secret (nowy w rankingu)
3. Calvin Klein Euphoria (-1)
4. Dior J'adore (bez zmian)
5. Donna Karan Be Delicious (-4)

Perfumy męskie:
1. Paco Rabanne One Million (powrót do rankingu)
2. Dior Fahrenheit (+1)
3. Armani Acqua Di Gio Homme (-1)
4. Givenchy Play (nowy w rankingu)
5. Hugo Boss Boss Homme (-1)

Ranking nie zakakuje. oczywiście bardziej świeże, lekkie zapachy zaczynają spadać i wszyscy - zarówno kobiety jak i mężczyźni - poszukujemy cielejszych nut. Stąd Ange Demon czy One Million. Witamy nowych w rankingu Idylle i Play. Co do drugiego - nie dziwę się. Dla mnie Justin Timberlake był wystarczająca zachętą, by przynajmniej przetestowac. Szłau nie robi, ale jest bardzo przyjemną alternatywą dla sportowych męskich perfum.

Ciekawa jestem rankingu grudniowego - co tez ludzie najczęściej będą wybierać. No własnie, to temat na kolejny post, który jeszcze w tym tygodniu: jak wybraż perfumy na prezent, by sprawiły radość.

 

piątek, 27 listopada 2009
Jesień 2009. Część II: perfumy dla mężczyzn.

Chwilowo przeżywam kryzys twórczy i mało węszę, zdradzając coraz cześciej Flakonika dla Kawowego, ale zmobilizowana, zgodnie z obietnicą, serwuję dzisiaj drugą część przeglądu perfum na jesień 2009. Kto nie czytał części pierwszej, zapraszam tutaj. Dzisiaj wybrane perfumy dla mężczyzn, nowości w większości debiutujące w okolicach września na polskich półkach.

Przyznam, że o ile przedstawiając propozycje na jesien dla kobiet musiałam wybrac te najciekawsze, żeby nie robić wpisu na kilka scrolli, o tyle pisząc o perfumach męskich na tę jesień, muszę kategorie mocno rozszerzyć. propozycjin ie ma tak wiele, a część "nowości" to debiuty z minionej zimy, które u nas dopiero teraz doczekały się miejsca na półkach. Ale nie ma co narzekać, przechodzimy do rzeczy.

Jak nie było Kennetha Cole'a, to nie było. A jak sie pojawił, to całą serią. Z tej amerykańskiej kolekcji polecam dwie propozycje: dla prawdziwego mężczyzny oraz mężczyzny prawdziwego inaczej. Dla pierwszego: męski, klasyczny RSVP - zachowawczy i na każdą okazję, dobry kumpel o każdej porze dnia. Dla drugiego: owocowy T-shirt - moim zdaniem wręcz dziewczyński, osobiście poratowałabym go jakim cedrem albo czym, żeby nie był tak kobiecy.

Zresztą, sektor męskich perfum o świeżych, lekko słodkich czy owocowych nutach, które dotąd przejawiały się w Allure Homme Sport czy Aqua di Gio powoli zaczyna przekraczać granice i wchodzić na ziemię niczyją unisexów. Przykładem propozycja Yves Saint Laurent La Nuite de L'Homme, nie wiedzieć czemu pojawiająca się u nas w niektórych perfumeriach jako nowość, choć zadebiutowała na poczatku tego roku. Tak czy owak, jeśli się na to natkniecie, wiedzcie, że tym zapachem możecie się dzielić z ukochaną - równie dobrze możnaby go zakwalifikowac jako zapach kobiecy.

Rozczarował mnie Zen For Men. Skóra, piżmo i egzotyczne owocowe nuty trącą dla mnie zbyt mocno Diamonds Armaniego. A jak wiecie, za tym nie przepadam. Ale jeśli ktoś ma przeciwne zdanie co do tego typu kompozycji, to polecam. Zen jest na pewno ciekawszy niż Diamonds, bardziej wyrafinowany.

Z zapachów, których nigdy nie kupię mężowi, pojawił się nowy Fahrenheti Diora - Fahrenheit Absolute. Ale tym, którzy pierwsza wersję lubią, szczególnie polecam. Absolute jest bardziej powściagliwy, szlachetniejszy i zdecydowanie lepszy.

Na koniec smaczek: Hot Water Davidoffa. Przedziwna mieszanka ziołowego absyntu, czerwonej bazylii, papryczki Pimento, pacuzli i drzewa sandałowego. Typ korzenno-orientalny. Jeszcze się do niego nie ustosunkowałam, wciąż się waham. Natomiast producenci poszli na cąłość i postanowili jednoznacznie zasugerować chłopakom, na co moga liczyć, jeśli użyją Hot Water. Sami zobaczcie...:)

 

 

Osobiście jestem zdania, że seks w wodzie i na piasku rodzi pewne... nazwijmy to utrudnienia i nie pozwala tak do końca oddac się rozkoszy. No ale może to nie taka zwykła water tylko hot water. A teraznajlepsze: zobaczcie jak sie kręci taki clip. Nie tylko kobiety potrafią udawać orgazm;)

 

niedziela, 18 października 2009
Mój jesienny Boss, Intense

Jest taki ranek, zwykle we wrześniu, kiedy wychodzisz z domu i w powietrzu jest coś takiego... coś takiego, że od razu czujesz, że nadeszła jesień. Każdego roku na to czekam. Zaraz po tym przychodzi mi ochota na mój ulubiony od lat jesienny zapach: Intense Hugo Bossa.

Kumkwat, przyprawy, róża, jaśmin, waniliowa orchidea - brzmi jak przepis na egzotyczny herbaciany napar, ale to nic innego jak skład Intense. Nie ulegajcie jednak złudzeniu, to nie żadne ciepłe flaczki. Po pierwsze, tzw. tlenowe akordy od poczatku trzymają w ryzach cieplusie nuty, a potem szybko daje o sobie znać drzewo sandałowe i styraks, czyli nuty żywicy.

Wcale się nie zgadzam z opiniami, że to zapach na wieczór. Intense przenosi nas do jesiennego sadu i otacza dymem październikowego ogniska. Noszę ten zapach zarówno za dnia jak i wieczorem, i nie zauważyłam, żeby to komuś przeszkadzało. Intense nie jest może jakąś nie wiadomo jak wybitną kompozycją, ale na tle innych perfum topowych marek jest naprawdę dobry. Znajduje się gdzieś na granicy pomiędzy tym, co popularne a tym, co niszowe.

Taki bursztynowy, kadzidlany zapach. Mnie przypomina słodko-dymny aromat liści, które świeżo spadły z drzew. Zmysłowy w sposób nieoczywisty. Polecam.

 

piątek, 16 października 2009
Czy będziemy mieli perfumerię marzeń?

Przypuszczam, że niekoniecznie - rzeczy idealne raczej się nie zdarzają, a tam, gdzie w grę wchodzą gusta, zaspokojenie wszystkich jest po prostu niemożliwe. Ale pozytywnie odebrałam fakt, że twórcy perfumerii Fiorente.pl, która już wkrótce zadebiutuje w internecie, postanowili najpierw zapytać internautów o zdanie.

Można je wyrazić wypełniając krótką ankietę, która w zeszłym tygodniu promowana była na Flakoniku, a którą wciąż możecie wypełnić pod adresem www.perfumeriamarzen.pl. Oczywiście część pytań dotyczy e-commerce w ogóle - czyli jak sobie wyobrażamy standard obsługi, co jest kluczowe w ocenie danego sklepu internetowego etc. Ale jest też kilka pytań, które pozwolę sobie skomentowac tutaj.

Generalnie każdy zakup internetowy ma to do siebie, że plusy (oszczędność czasu a czesto i pieniędzy) niestety nie przesłonia nam minusów (brak możliwości sprawdzenia towaru empirycznie). W przypadku perfum to szczególnie istotne, dlatego osobiscie kupuję przez internet:
a) zapachy które znam,
b) zapachy których nie znam, ale coś o nich wiem i mam świadomość, że mogę się rozczarować.

Rozczarowań różnego typu chcieliby nam zaoszczędzić twórcy Fiorente.pl, totez w ankiecie pojawiają się oczywiste pytania w stylu wady i zalety perfumerii internetowych (trochę jak na sprawdzianach w liceum, co?;). Ankieta nie zajmie Wam wiele czasu, więc polecam wypełnić, jesli ktoś chciałby się pozalić lub w odruchu serca podpowiedzieć coś twórcom Fiorente.pl.

Nie spodziewam się perfumerii marzeń, ale na wagę złota są dla mnie perfumerie internetowe, którym mozna zaufać. W przypadku masowych marek zdarzało mi się nabrac na naprawdę profesjonalnie zapowiadające się e-sklepy (stąd niektóre zniknęły z "Pasażu" w prawej szpalcie Flakonika). Dlatego tez kibicuję Fiorente.pl i jej twórcom za to, że im się chce po prostu poczytać odpowiedzi internautów i blogerów.

Na koniec mój komentarz do ostatniego pytania: jak sobie wyobrazam perfumerię marzeń. Po pierwsze, perfumeria internetowa w ogóle nie kwalifikuje się w moim pojęciu do perfumerii marzeń ze względu na wirtualnosć, ale przecież mam cos podpowiedzieć autorom ankiety, więc nie będe taka zasadnicza. Zatem taka perfumeria powinna być kompendium wiedzy o perfumach, pomagać w dokonaniu wyboru, a zatem powinna zawierać mechanizmy społecznościowe, jak dodawanie opinii pod produktem jak również opinii o sklepie, forum dyskusyjne, linki do ciekawych artykułów, blogów, ale przede wszystkim powinna zawierać rzetelne opisy produktów (nie marketingowy bełkot z materiałów reklamowych tylko kategorię zapachową i skład). Nie mówiąc o czasie dostawy mieszczącym się w granicach przyzwoitości, dobrym kontakcie ze sprzedającym, konkurencyjnych cenach. Osobiście dla mnie atrakcyjna byłaby również mozliwosc kupowania próbek.

Tyle chyba by mi wystarczyło, by podjąć decyzję zakupową. oczywiscie nie wspominam, że asortyment nie powinien pochodzic z Turcji;) Fiorente.pl życzę powodzenia, a Was zachęcam do wypełnienia ankiety na www.perfumeriamarzen.pl.

 

sobota, 10 października 2009
Jesień 2009. Część I: perfumy dla kobiet

W coraz krótszych i chłodniejszych dniach, które przynosi jesień, znajduję jedną pociechę: nadchodzi czas na cieplejsze, bardziej zmysłowe perfumy. Zapachy, które jeszcze miesiąc temu mogły nas przydusić i doprowadzić do zawrotów głowy, dzisiaj nareszcie mogą być zastosowane zgodnie z przeznaczeniem: ogrzeją i wprowadzą w odpowiedni nastrój.

To nawet dość logiczne. Popularne jest dzielenie perfum na zapachy na dzień i na noc. Skoro czekają nas coraz dłuższe wieczory, a za dnia słońca jak na lekarstwo, naturalnie zwracamy się w stronę cieplejszych zapachów. Przygotowałam dla Was mały spis nowości, które weszły lub wejdą jeszcze tej jesieni do polskich perfumerii. Dzisiaj część pierwsza: perfumy dla kobiet.

Z zapachów damskich zadebiutował już zapowiadany Idole Armaniego oraz Parisienne Yves Saint Laurenta. Oba zapachy mnie rozczarowały ze względu na brak harmonii między składnikami. Idole dość duszący (jeśli komuś się spodoba, niech sprawdzi Armani Code - podobny, a znacznie lepiej skomponowany), a Parisienne słodki i pasuje do Paryża tak samo jak Kate Moss. Na półkach znajdziemy też opisywany przeze mnie niedawno Sensuous Estee Lauder, ten akurat może się stać towarzyszem niektórych z nas na jesienne dni.

Z mocniejszych jesiennych debiutów, których jeszcze nie zdążyłam sprawdzić, mamy Pradę, której nazwa mówi sama za siebie: L'Eau Ambree, następnie Valentino Rock'n'Dreams, stargetowany do młodszych konsumentek, w pierwszej nucie serwujący cynamon i brzoskwinię. Ciekawie zapowiada się jesienna propozycja Dolce&Gabbana, firmowana twarzą Scarlett Johanson Rosse The One, oparta na bułgarskiej róży, doprawiona jednak cytrusami (grejpfrut, mandarynka), ogrzana wanilią i ambrą. Strzelam, że to może być najciekawsza propozycja z wyżej wymienionych.

Straszną jesienną ohydkę wypuścił Marc Jacobs - wąchałam Lolę jakiś tydzień temu i aż mnie odrzuciło. Nie odważę się przetestować na skórze. Zdziwił mnie też zapach Idylle Guerlain - świeży i kwiatowy, raczej na wiosnę czy lato niż na jesień. Ale podobać się może. Z nowości, po które na pewno sięgnę, mamy jeszcze drzewno-kwiatowy Wanted Heleny Rubinstein, jesienną, skoncentrowaną edycję Zen Shiseido i Chloe, oraz Desire Me Escady. Ten ostatni kusi mnie kawą w nucie bazy. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to kolejny ulepek w stylu Incredible Me.

Na koniec nie mogę pominąć Anthology od D&G. W serii dla pań i panów ukazało się pięć zapachów: Le Bateleur 1 (bardziej męski, dominuje wetiwer i cedr), L`Imperatrice 3 (kobiecy, owoce i piżmo), L’Amoureaux 6 (kobiecy, przyprawy i bergamotka), La Roue de la Fortune 10 (tuberoza, jaśmin, gardenia i paczula, moim zdaniem raczej dla kobiety, choć D&G sugeruje co innego) i w końcu Lune 18 (też tuberoza, ale w otoczeniu drzewa sandałowego, mój faworyt). Pomysł na Anthology ciekawy i medialny, ale same kompozycje wnoszą niewiele. Zapachy nie są specjalnie wyjątkowe - podobną kolekcję ma np. sieć Zara. I taki jest też spot promujący serię. Ot, miły obrazek, miłe ciałka, miła muzyczka.

Życzę udanych jesiennych łowów:)

 

poniedziałek, 05 października 2009
Najpopularniejsze zapachy w najwiekszych polskich perfumeriach - Wrzesień 2009

Przyszła jesień, czas podsumowac, co cieszyło się popularnością w ostatnim miesiącu lata.

Niewtajemniczonym przypominam, że prezentowane zestawienia przygotowane są przez dwie popularne perfumerie: Douglas i Sephora. W nawiasach podaję o ile spadł/podskoczył w rankingu dany zapach; okreslenie "new" oznacza nowa pozycję w rankingu (niekoniecznie nowość na rynku, jak w przypadku Miracle w rankingu Sephory).

TOP 5 Sephora

Zapachy damskie:

1. Donna Karan Be Delicious (0)
2. Calvin Klein Euphoria (+1)
3. Guess For Women (new)
4. Dior J'adore (-2)
5. Lancome Miracle (new)

Zapachy męskie:

1. Sean John Unforgivable (new)
2. Armani Acqua Di Gio Homme (-1)
3. Dior Fahrenheit (-1)
4. Hugo Boss Boss Homme (-1)
5. Armani Black Code (0)

TOP 5 Douglas

Zapachy damskie:

1. Ives Saint Laurent Parisienne (new)
2. Escada Desire Me (new)
3. Calvin Klein Euphoria (0)
4. Marc Jacobs Lola (new)
5. Givenchy Ange ou Demon (new)

Zapachy męskie:

1. Davidoff Hot Water (new)
2. Paco Rabanne Million (0)
3. Porsche Design The Essence (-2)
4. Ives Saint Laurent L'Homme (new)
5. Diesel Only The Brave (0)

 

i co Wy na to? nie moge jakoś oprzeć się wrażeniu, że rankingi Douglasa są sprzedawane, kpiąc z jakichkolwiek zasad przyzwoitości. No, ale na to już sobie kiedys ponarzekaliśmy. Nie dziwi nas więc, że Parisienne, nowy zapach Ives Saint Laurent, już jest namber łan. Sam zapach do wybitnych i odkrywczych nie należy, ale o tym już w innym wpisie. Tymczasem na nomen omen rozgrzewkę, reklama owego:

 

 

środa, 30 września 2009
Estee Lauder Sensuous. Prawdopodobnie zapach dla każdej.

Z każdym kolejnym dniem przybliżającym nas do zimy będziemy poszukiwać coraz cieplejszych zapachów. Dzisiaj o jednym z nich - mieszance drewna i ambry od Estee Lauder: Sensuous.

Zapach, pomyślany jako ciepły i zmysłowy (nie domyslaliście się, co?;), skomponowany jest z nut kwiatowych w pierwszym rzędzie - lila, magnolia, jaśmin, ylang-ylang - oraz drzewnych i orientalnych: drzewo sandałowe, miąższ mandarynki, miód, pieprz czy ambra. Właśnie ambrę i drzewo sandałowe czuć najmocniej. Muszę się zgodzić z opiniami internautek, które piszą o mydlanym zapachu. Sensuous jest ciepły i mydlany, ewidentnie niszowy na tle masowych gustów. Autorką jest Annie Buzantian, której inne zapachy możecie znaleźć tutaj.

Przetestowałam go w chłodny, spokojny dzień w Kopenhadze (a więc bez upału,  mrozu i wietrznie, a to moim zdaniem warunki niemal idealne do testów), a mimo to wydał mi sie dość drażniący. Nie udało mi się jakoś wyklarowac ostatecznej opinii na jego temat. Bo jest dziwny. Ambra i drzewo sandałowe mdlą, ale zapach tuż przy skórze jest bardzo ciekawy. Nawet inżynier-mąż, niewykwalifikowany w węszeniu, stwierdził, że ciekawie współgra ze skórą. Obecnie jestem skłonna przyznać, że od czasu do czasu mogłabym użyć Sensuous, w jakiś chłodny dzień, dla odmiany. Ale polecać sie nie podejmuję.

 

Pisząc o tym zapachu nie mogę pominąć marketingowego bullshitu. Nie skreślam Sensuous - chociaż wydaje mi się dziwny i momentami drażni, potrafię sobie wyobrazić, że znajdą się kobiety, na których będzie pachniał ładnie i które go polubią. Ale żeby budować przekaz po linii "zapach dla każdej kobiety" to już lekka przesada. Owszem, są perfumy, które są nabywane masowo, a więc w przybliżeniu możemy uznac, że są dla każdej  kobiety, ale to na pewno nie Sensuous. I myślę sobie, że wiele kobiet może się rozczarować.

W kampanii reklamowej wykorzystano cztery ambasadorki Estee Lauder: Gwyneth Paltrow, Hillary Rhoda, Carolyn Murphy i Elizabeth Hurley (ta ostatnia ma bardzo interesujący tembr głosu). W materiałach promocyjnych Aerin Lauder, Wiceprezes i Dyrektor Kreatywna Estee Lauder powiedziała:

Każda modelka przedstawia inną stronę zmysłowości, Hilary to młodość, klasyczny styl Carolyn świadczy o elegancji. Jako aktorka, Gwyneth wnosi całą gamę wcieleń zmysłowości, a Elizabeth obrazuje pewność siebie i mądrość. Reklamę zainspirowało przekonanie, że kobieta może być zmysłowa w każdym wieku. Kobiety przedstawione na fotografiach uosabiają naturalną, nowoczesną zmysłowość we własny, unikalny sposób.

Cieszę się, że twórcy reklamy zainspirowali się faktem, że kobieta może być zmysłowa w każdym wieku. Zgadzam się z tym. Ale nie zgadzam się, że kreajca to uosabia, a na dodatek, że każda z modelek przedstawia to w unikalny sposób. Zdjęcia są piękne, ale to niestety magia photoshopa. (Carolyn Murphy jest tak podkręcona, że ledwie ją poznałam). Osobiście dawno już uodporniłam się na tego rodzaju "piękno" i nie zdaża mi się nim zachwycać.

Prawda jest taka, że zarówno kampania, jak i zapach, nie są skierowane do wszystkich. Lepiej by było, gdyby marketerzy pomyśleli o stargetowaniu przekazu. Inaczej, mogą liczyć tylko na rozczarowanie konsumentek, które notabene mają chyba za idiotki, biorąc pod uwagę oficjalną (sic!) wypowiedź pani wiceprezes Lauder:

W przypadku każdego zapachu oczekuje się, iż reklama będzie mówiła o tym, że zapach będzie do nas pasować.

Nie wiem, jak Wy, ale ja w przypadku każdego zapachu oczekuję, że reklama będzie mówiła o tym, czego mogę się po nim spodziewać. To, czy bedzie do mnie pasował, mogę sobie powiedzieć dopiero sama. Dla tego polecam Estee Lauder nowy claim zapozyczony od producentów innych zgoła płynów: Sensuous, prawdopodobnie zapach dla kazdej kobiety.

Na koniec prezentacja ze zdjęciami z sesji oraz wideo z komentarzem Liz Hurley, dla miłośników niskich kobiecych glosów. A więcej o kampanii oraz o słusznych wnioskach (gdzie jest Liya Kebede?) możecie przeczytać na LulaGlam.pl.

 

 

czwartek, 24 września 2009
Przewodnik po kategoriach I: Chypr

Rozpoczynamy cykl "Przewodnik po kategoriach". Nie zawsze pierwszy kontakt z perfumami to od razu kontakt zmysłowy. Nierzadko czytamy wcześniej recenzje, poszukujemy opinii czy chociażby zapoznajemy się z etykietką na opakowaniu. Żeby zaoszczędzić sobie rozczarowań i ułatwić wybór, warto wiedzieć, co kryje się za konkretnymi kategoriami, popularnymi w perfumiarstwie.

Oczywiście zapytani o to, z miejsca wymienimy kilka z nich - orientalne, kwiatowe czy chyprowe. Tymczasem każda z nich dzieli się na podkategorie. Zaczynamy dzisiaj od najbardziej tajemniczej z nich - chyprowej.

W kategorię tę na stałe wpisała się marka Coty. Na początku ubiegłego wieku Francois Coty, urzeczony aromatami Cypru (po franc. Chypre), zaprojektował perfumy Chypre Coty, które swoją premierę miały w 1917 roku. Jak pachniały? Była to kompozycja drzewno-cytrusowa, zawierała m. in. nuty tymianku, bergamotki i szałwi. Dzisiaj Chypre Coty nie są już produkowane, ale zapoczątkowana przez nie kategoria przetrwała i ma się świetnie.

Co ją charakteryzuje? Jeśli spotkacie się z perfumami chyprowymi, spodziewajcie się sporej ilości olejków cytrynowych, nut kwiatowych i substacji odzwierzęcych. Samą kategorię można natomiast dodatkowo podzielić następująco:

Szyprowo-świeże – czyli takie, jak opisane wyżej Chypre Coty. Orzeźwiające, słoneczne, mix nut drzewnych i cytrusów.

Szyprowo-kwiatowe – często okraszane aromatami różanymi. Nabierają siły i wyrazu, jeśli zawierają paczulę. Osobiście bardzo lubię takie zestawienie.

Szyprowo-kwiatowo-zwierzęce – dodatkowo wzmocnione np. piżmem, nabierają ciężkości. W takich kombinacjach występują zarówno w zapachach dla kobiet jak i dla mężczyzn.

Szyprowo-owocowe – uwaga, nie dajcie się zwieść. Mimo, że owocowe, najczęściej pachnące brzoskwinią, są dość ciężkie i niewielu w nich dobrze.

Szyprowo-zielone – zawierają sporo nut gorzkich i żywicznych, czym różnią się od kwiatowo zielonych perfum. Jedne z najmniej popularnych, wytrawne.

Osobiście przepadam za perfumami z tej kategorii.  Należą do nich tacy moi ulubieńcy jak Kelly Caleche Hermsa, Angel Schlessera czy ostatnia nadmorska seria Diora.  W perfumach męskich nie przepadam za kompozycjami szyprowymi - organiczenie nut kwiatowych powoduje moim zdaniem zaburzoną równowagę. A przykłady męskich szyprowych zapachów to: przede wszystkim Fahrenheit, Boss Soul Hugo Bossa czy Gucci Envy for Men. Oczywiście same kategorie są rozciągliwe. Tego rodzaju perfumy określane są często jako skórzane (jak Kelly), cytrusowe czy  ziołowe. Polecam Wam zapoznać się z tą kategorią, bo chyprowe zapachy to jedne z bardziej oryginalnych.

wtorek, 15 września 2009
Przejrzystość w czystej formie od Issey Miyake

Lubię literaturę faktu, skandynawski design i otaczać się prostymi, klasycznymi rzeczami. Słowem, lubię czystą formę, świat bez make up'u. Wbrew pozorom, prostota jest właśnie zabójcą nudy - podkreśla to, co warte wyodrębnienia. W moje gusta idealnie trafił Arika Levy, który zaprojektował flakon najnowszych perfum Issey Miyake.

Czysta bryła szkła zaprojektowana przez Arika Levy'ego urzeka swoją formą. Od razu zapragnęłam jej dotknąć. Mam w domu kilka perfum kupionych tylko dla pięknych flakonów. Nie wszystkie jednak współgrają z zawartością. Ale "a scent by Issey Miyake" - tak.

Zapowiada się już swoim kolorem - bladym, seledynowym. To minimalizm w czystej formie. Ale to, co minimalistycznie nie oznacza ubóstwa. "a scent..." to akordy drzewne, kwiatowe, świeże i cytrusowe. Mamy tu między innymi hiacytn, galbanum, werbenę, jaśmin i cedr. Wszystko cudownie połączone, daje prosty, elegancki i bardzo kobiety zapach. Czuje się, że kompozytor dokładnie wyważył zawartość, nasączając ją odpowiednią ilością powietrza, wilgoci i drzewnych, leśnych  nut. Morka łąka w lipcowy poranek, gdzieś niedaleko lasu i tartaku. Jest oryginalnie, ale bez kontrowersji. Coś w sam raz na dzień. Polecam.

A poniżej film koncepcyjny. Trzeba się pogodzić z faktem, że perfumy są dziś precyzyjnie zaplanowanym produktem. Przynajmniej dzięki temu w nomen omen zalewie perfum możemy już na poziomie przekazu marketingowego domyślać się, czy w ogóle warto sięgać po dany flakonik. Zobaczcie zatem i odpowiedzcie sobie na to pytanie.

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15
| < Sierpień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Blog Forum Gdańsk 2010 statystyka