Blog Perfumowany
piątek, 19 czerwca 2009
Z Diorem do Indii - Escale a Pondichery

Rok temu pisałam Wam o Escale a Portofino, niezbyt udanym pierwszym zapachu Diora z cyklu "Cruise Collection". Minął rok i na półkach pojawił się drugi flakonik z kolekcji wybrzeży: Escale a Pondichery. I miło zaskoczył.

Jedno z pierwszych skojarzeń: Coco Mademoiselle. Następnie w wyszukiwace: Pondicherry (na perfumach pisane z francuskiego) to miasto na wybrzeżu Indii. Na początku trochę się zdziwiłam. Zapach odbiega od tego, co nam sie kojarzy z Indiami. Ale po chwili: no tak, Pondicherry było francuską kolonią. I wszystko staje się jasne.

W pierwszej chwili czuję nutę nieświeżych włosów lub (dla lubiących bardziej estetyczne określenia) rozgniecionej łodygi maku. Szybko jednak znika i po chwili pojawia się coś, co przypomina Mademoiselle, lecz nią nie jest - to pikantne połączenie herbaty, kardamonu, olejku sambakowego i sandałowca. Mikstura bardzo przyjemnie się rozwija. Nie kojarzy się z Indiami, ale jest letnia i energetyzująca, na koniec zostawiając ciepły posmak. Niestety, po kilku godzinach nie pozostaje już nic, co jak na Diora - trochę dziwne.

Gdybym miała zatem wybrać podróż z biurem podróży Dior Tour, poleciałabym do Indii, mimo miłości do słonecznej Italii (niestety, Portofino mnie nie przekonało do dzisiaj). Co prawda wizja Indi przedstawiona przez Diora nieco mnie zaskakuje, ale może kluczem są właśnie ślady Francuzów w tym miasteczku wypełnionym dzisiaj po brzegi turystami.

10:48, mr_magdaro , Dior
Link Komentarze (7) »
wtorek, 28 kwietnia 2009
Otruj mnie czule, czyli Dior Tendre Poison
Jeśli perfumy, które czujemy po raz pierwszy, nosi osoba, która nam imponuje lub nas pociąga, często oceniamy je jako znacznie bardziej atrakcyjne niż gdybyśmy poczuli je na własnej skórze.

Nie ma na to badań, ale jestem pewna, że taki przyniosłyby wniosek. Zresztą w psychologii ten efekt przeniesienie atrybutów z jednego podmiotu na drugi jakoś się nawet nazywa. Ja od czasu do czasu padam ofiarą takich fascynacji. W efekcie tracę często pieniądze na perfumy, których potem na sobie nie znoszę (rozważam nawet konkursi z nagrodami w postaci perfum, które mi się nie spodobały i zalegają na półce).
Obecnie jestem bliska zakupowi Tendre Poisone od Diora, którymi uraczyła mnie ostatnio błyskotliwa ruda kobieta, w której jako mężczyzna niechybnie bym się zakochała. Nauczona poprzednimi rozczarowaniami tym razem przetestowałam zapach na sobie i zdziwiłam się, ile musiałam się go naszukać. W popularnych perfumeriach wersja Tendre praktycznie się nie pojawia. przypadkiem znalazłam ją w hotelu Mariot, choć został tam tylko tester.
Nietrudno się domyślić, że Tendre Poison jestjedna z impresji na temat Poison Diora. Ale zupełnie inna od zapachu-matki. Tendre Posion to perfumy paradoksalne, pełne sprzeczności. Są kwiatowe i świeże, bogate i powściągliwe, czasami nawet sterylne; kobiece i neutralne, uwodzicielskie i zdystansowane, grzeczne i prowokujące. tak mi sie skojarzyły.
W bukiecie jest m. in. asafoetida (to popularna zwłaszcza w kuchni indyjskiej przyprawa), galbanum (gumożywica, pozyskiwana głównie na terenie Afganistanu i Iranu), mandarynka, bergamotka, brazylijskie drzewo różane, miód, tuberoza, kwiat pomarańczy, frezja, róża, drzewo sandałowe, piżmo, wanilia i heliotrop.
Taka mieszanka brzmi dość groźnie trochę tez tak pachnie. Lojalnie uprzedzam, że nie każdemu przypadnie do gustu. Dla dojrzałych nosów. Szukajcie w internecie.
(Ps. polecam obejrzeć reklamę choćby po to, żeby wiedzieć jak wymawiać nazwę. Jak poprosiłam w mariocie "tendhr płasą" to pani nie bardzo wiedziała, o co mi chodzi:)

 

18:15, mr_magdaro , Dior
Link Komentarze (2) »
środa, 23 lipca 2008
Port w Portofino, czyli Ciff Proffesional Cream

Kiedy zobaczyłam pierwszy raz Escale a Portofino, to i flakonik i kreacje reklamowe sprawiły, że az mi serce skoczyło, że Dior ma cos nowego. Spodziewałam się kolejnego hitu, który przejdzie do klasyki. Ale po spróbowaniu zwątpiłam, nie wiem, nie znam się pewnie, nie umiem docenić kunsztu projektanta alboco...


Pamiętam taką zabawe w dzieciństwie – zrywało się pączek maku i zgadywało, czy będzie chłopczyk czy dziewczynka, po czym rozrywało pąk i rozwierało wilgotne i śpiace jeszcze niedojrzałym snem płatki maku. Jeśli były białe – znaczyło, ze to mak-dziewczynka, rózowe lub czerwone-chłopiec. Zabawa nie była ekscytująca (choć raz na polu maków znalazłam też opakowanie po prezerwatywach z gołą panią i się po dziecięcemu podekscytowałam takim skarbem), ale za to do dziś pamiętam zapach tych zielonych pąków i wilgotnych płatków.

Tak mi zapachniało Portofino wylane na testerek. I jeszcze poczułam jakąś przykrą woń, twardą i kojarząca się z kolegami ze szkoły średniej, którzy chodzili na czarno i nie myli długich włosów zbyt często. Dlatego nie mogłam się zdecydować na przetestowanie nowego zapachu Diora na własnej skórze.

Ale pominąc go tez nie sposób. Jeśli twórca takich hitów jak J’Adore, Poison, Addict czy Miss Dior wypuszcza coś nowego i to się jeszcze kojarzy z moim najulubieńszym miejscem na ziemi, słoneczną Italia, to nie można go nie przetestować. Nawet, gdyby się miało nosić na sobie wyżej opisane wonie.

Na skórze jednak poczułam co innego niż na papierku, ale tym czym innym był... niech się skupię... tak, zdaje się, że pachniałam jak moje mieszkanie po sobotnich porządkach... tak, ciff. Mleczko cytrynowe ciff. Nic więcej, słowo honoru. Cały wieczór w ciffie.

Dior stworzył piękną historie wokół zapachu, miał się kojarzyć z portem w Portofino, elegancją, luksusem, świeżością i lekkim zapachem lata. A cały zapach oparto na motywach klasycznej wody kolońskiej. Nie przeczę, że się nie napracowali, we flakoniku zmieścili: bergamotkę kalabryjską, włoski cytron i sycylijską gorzką pomarańczę (głowa), migdał, kwiat pomarańczy, jagody jałowca (serce), a na końcu cedr, cyprys, galbanum, kminek i piżmo. Wszystko brzmi jak fantazyjna słoneczna włoska mieszanka. Ale niestety, tak pobudza wyobraźnię, że w konfrontacji z rzeczywistością (a dokładnie, ze skórą) cała wizja zbudowana przez kampanię wokół zapachu z hukiem się rozwala.

Liczę na to, ze ktoś z Was się ze mną nie zgodzi, bo naprawdę trudno mi uwierzyć, ze Dior wypuścił coś takiego. Nie jest to zapach brzydki, żaden odorek, ale nikogo też nie powali. Czuć w nim same cytrusy, naprawdę przypominające zapach cytrynowego mleczka do czyszczenia. Aż mam ochotę tupnąć nogą ze złości – ja chciałam czego innego! Ta pani na obrazku była taka stylowa, Portofino takie bogate i piękne, słońce we Włoszech takie rozkoszne... Może się czepiam, może czego innego się spodziewałam, ale sprójrzcie na zdjecia Portofino a potem powąchajcie zapach Diora... Jeśli ktos miałby jakieś opinie na ten temat, chętnie usłyszę.

12:20, mr_magdaro , Dior
Link Komentarze (3) »
wtorek, 22 lipca 2008
Perfumewatch: Portofino

Magdaro od trzech tygodni węszy wokół nowego zapachu Diora: Escale a Portofino.

Zamierzam się poświęcić i go przetestowac na własnej skórze, chociaż pachnie mi rozgniecionym pąkiem maku i nieumytą głową metalowca. Ale niech tam, zrobie to dzisiaj. A nuż na skórze rozwinie się zupełnie inaczej...

12:03, mr_magdaro , Dior
Link Komentarze (9) »
wtorek, 18 marca 2008
Addicted-2-MaxMara

Świetnie. Nie dość, że miałam tak długą przerwę w blogowaniu, to jeszcze skasował mi się prawie cały wpis. Wracam jednak z kilkoma wrażeniami zapachowymi i przez święta na pewno nadrobię zaległości. tymczasem wielkopostnie przepraszam za przerwę i obiecuję poprawę.

Szukając czegpoś na wiosnę w perfumerii zainteresowałam się łezką Max Mary - nowym zapachem "Le parfume". Nosiłam swego czasu pachnący (dla mnie!) poziomkami pierwszy zapach MM, drugi (wersja "shine") trochę mnie rozczarował, więc po najnowszą kompozycję Vincenta Schallera sięgnęłam z pewną rezerwą. Po czym cały wieczór wąchałam swoje włosy i nadgarstki, bo zapach mnie nieco oszołomił. To jest świeżość w stylu Max Mary - czyli NO CITRUS, NO MEN - nie poczujecie cytrusów, nie poczujecie męskich nut. "Le parfum" to klasyczna i kobieca świeżość, jak ciuszki MM. Według opisu kwiatowo-korzenno-piżmowa, dla kobiet chętnie demonstrujących swoją siłę i zdecydowanie (wooohaaa! jakoś nie widzę w tym Agnieszki Rylik). Według mnie - zmysłowa, delikatna, wiosenna. NIestety, jak to perfumy Max Mary, słabo się trzyma (ale za to flakonik piękny i niepraktyczny no i zawsze pasuje do torebki MM;).

Za to znacznie dłużej trzyma się podobny zapach Diora, który jako jeden z nielicznych (poza Chanel) produkuje swoje perfumy z olejków (dlatego raczej nie dostaniemy fiolek-próbek w perfumeriach). Mowa o Addict2. Sięgnęłam po ten zapach po tym, jak koleżanka z pracy owiała mnie nim któregoś ranka. NIe cierpię Addict w pierwszej wersji, pewnie głównie dlatego, że wszystkie kobiety, które spotkałam, używały go bez umiaru i dusiły nim swoje otoczenie (jedna nawet meiszała go z Coco Mademoiselle, o zgrozo, mieszanie perfum budzi we mnie zgorszenie). NIe spodziewałam się, że Addict2 może mieć tak mało wspólnego ze swoim młodszym bratem! Zaskoczenie tym zapachem towarzyszyło również innym, co można łatwo sprawdzić na forach internetowych. W różowym flakoniku Dior zamknął bergamotkę, grejpfruta, pomarańczę, frezję (odrobina frezji zawsze robi dobrze:) i drzewo sandałowe. Naprawdę mniam. Długo czekałam na zapach Diora, który mogłabym nosić na codzień i aż żal, że tak długo byłam obojętna na Addict2. Ten zapach naprawdę może uzależnić:) Polecam.

A na deserek kolejna reklama perfum przygotowana przez mistrzów (choć niekoniecznie z mistrzowskim efektem końcowym).

Max Mara "Le parfum":
piżmo, gałka muszkatołowa, śliwka, marokańska róża, jaśmin, różowa lilia tygrysia, drzewo sandałowe, drzewo cytrynowe
Dior Addict2:
Nuty głowy: grejpfrut, bergamota
Nuty serca: frezja, grenadyna
Baza: białe piżmo, drewno sandałowe
 
PS: właśnie siedzę na naradzie blogerów przejmujących radio - patrz www.radioblox.blox.pl - zapraszam przed odbiorniki (czy ktoś jeszcze używa odbirników radiowych?:): Radio TOK FM, 30 marca, godz. 18:00.
19:45, mr_magdaro , Dior
Link Komentarze (2) »
| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Blog Forum Gdańsk 2010 statystyka