Blog Perfumowany
czwartek, 24 września 2009
Przewodnik po kategoriach I: Chypr

Rozpoczynamy cykl "Przewodnik po kategoriach". Nie zawsze pierwszy kontakt z perfumami to od razu kontakt zmysłowy. Nierzadko czytamy wcześniej recenzje, poszukujemy opinii czy chociażby zapoznajemy się z etykietką na opakowaniu. Żeby zaoszczędzić sobie rozczarowań i ułatwić wybór, warto wiedzieć, co kryje się za konkretnymi kategoriami, popularnymi w perfumiarstwie.

Oczywiście zapytani o to, z miejsca wymienimy kilka z nich - orientalne, kwiatowe czy chyprowe. Tymczasem każda z nich dzieli się na podkategorie. Zaczynamy dzisiaj od najbardziej tajemniczej z nich - chyprowej.

W kategorię tę na stałe wpisała się marka Coty. Na początku ubiegłego wieku Francois Coty, urzeczony aromatami Cypru (po franc. Chypre), zaprojektował perfumy Chypre Coty, które swoją premierę miały w 1917 roku. Jak pachniały? Była to kompozycja drzewno-cytrusowa, zawierała m. in. nuty tymianku, bergamotki i szałwi. Dzisiaj Chypre Coty nie są już produkowane, ale zapoczątkowana przez nie kategoria przetrwała i ma się świetnie.

Co ją charakteryzuje? Jeśli spotkacie się z perfumami chyprowymi, spodziewajcie się sporej ilości olejków cytrynowych, nut kwiatowych i substacji odzwierzęcych. Samą kategorię można natomiast dodatkowo podzielić następująco:

Szyprowo-świeże – czyli takie, jak opisane wyżej Chypre Coty. Orzeźwiające, słoneczne, mix nut drzewnych i cytrusów.

Szyprowo-kwiatowe – często okraszane aromatami różanymi. Nabierają siły i wyrazu, jeśli zawierają paczulę. Osobiście bardzo lubię takie zestawienie.

Szyprowo-kwiatowo-zwierzęce – dodatkowo wzmocnione np. piżmem, nabierają ciężkości. W takich kombinacjach występują zarówno w zapachach dla kobiet jak i dla mężczyzn.

Szyprowo-owocowe – uwaga, nie dajcie się zwieść. Mimo, że owocowe, najczęściej pachnące brzoskwinią, są dość ciężkie i niewielu w nich dobrze.

Szyprowo-zielone – zawierają sporo nut gorzkich i żywicznych, czym różnią się od kwiatowo zielonych perfum. Jedne z najmniej popularnych, wytrawne.

Osobiście przepadam za perfumami z tej kategorii.  Należą do nich tacy moi ulubieńcy jak Kelly Caleche Hermsa, Angel Schlessera czy ostatnia nadmorska seria Diora.  W perfumach męskich nie przepadam za kompozycjami szyprowymi - organiczenie nut kwiatowych powoduje moim zdaniem zaburzoną równowagę. A przykłady męskich szyprowych zapachów to: przede wszystkim Fahrenheit, Boss Soul Hugo Bossa czy Gucci Envy for Men. Oczywiście same kategorie są rozciągliwe. Tego rodzaju perfumy określane są często jako skórzane (jak Kelly), cytrusowe czy  ziołowe. Polecam Wam zapoznać się z tą kategorią, bo chyprowe zapachy to jedne z bardziej oryginalnych.

wtorek, 26 maja 2009
Amore to za mało, czyli Tel Awiw jak mawiają Francuzi

Mały R., podrzucił mi ostatnio materiał na kontynuację nieco zapomnianego wątku najbardziej odjechanych nazw podrabianych perfum. Nie mogę sobie więc odmówić przedstawienia Wam małego zestawienia The Best of...

 

  • Miejsce pierwsze nadal piastuje producent Chatier (czy już się domyślacie, w czym się specjalizuje?) i jego Choco Coco (czyt. Czoko Koko). Wymówcie sobie tą nazwę - czyż nie brzmi apetycznie? Aż slinka leci - przynajmniej dopóki nie uruchomicie wyobraźni. Widać, że producent wyczuwa w słynnej "Piątce" nuty czekoladowe, bo mamy tez Cocoa, a jakby ktoś gustował w innego rodzaju słodkościach, to jest i Coconi. Dla wybrednym w ramach zmiany mamy Change 5 lub Champ. Dla szarmanckich: Madame Charmant.
  • Sporo wersji ma PUMA. Na Falkoniku wspominałam już o wersji dla lubiących luźne spodnie, czyli perfumach PUMP (w różnych wersjach kolorystycznych). Ostatnio widziałam jednak coś specjalnie dla ludzi pracujących w internecie, zajmujących się na przykład e-marketingiem, e-biznesem, e-PR czy po prostu lubiących poprzedzać wyrazy literką "e". Światło dzienne ujrzała bowiem E-PUNA.
  • Absolutnie rozbroiła mnie podróbka DKNY (Donna Karan New York). Jeśli ktoś szuka tańszej wersji, może nabyć perfumy marki (uwaga): CHDbyNY. Zastanawiam się, co też znaczy ten skrót. Any suggestions? Może to na przykłąd skrót od Coco-Hugo-Dior-by_New York? Albo CHlusnął-Dobrze-By(se)-Nawet-Yeti? Pozostajemy w błogiej niewiedzy.

  • Kto jednak da rade? Jarade! Czyli tańsza wersja J'adore Diora. Jak nie da rade, to z tym akordem mamy Jacorde! A jak nadal masz skrzywioną minę, to wybierz Aqua d'Or lub nawet Jardine
  • Wiadomo, że hit mamy wtedy, gdy dojdziemy do formy maksimum treści w minimum słów. Po co więc nam Bruno Banani, skoro możemy mieć Brunani?
  • Co innego natomiast z miłością.W tym przypadku chcemy dużo i dobrze. Dlatego Amor Amor Cacharela to za mało. Dla naprawdę spragnionych miłości mamy More Amore.

I tak to, moi Drodzy, objawiło się nam bogactwo wyobraźni producentów. A i tak ze względu na ograniczoną liczbę znaków nie mogłam tu wymienić wszystkiego. Cóż, jak mawiał jeden mój znajomy Nikoś Dyzma robiąc mądrą minę: "Telawiw, jak mawiają Fracuzi". Jak zwał tak zwał, takie jest życie;)

piątek, 10 kwietnia 2009
Słówko o kadzeniu

Idzie Wielkanoc. Burczy mi w brzuchu, jak przystało na przykładnego katolika w Wielki Piątek (tylko wtedy mam tak nieprzemożoną ochotę na słodycze i mięso!). Błądząc myślami po tradycjach własnej religii zastanowiłam się chwilę nad kadzidłem, przy którym niegdyś popisowo mdlały moje koleżanki ze szkoły, stając się atrakcją rekolekcji, na które przymusowo ciągano całe klasy.

W każdą religię wpisana jest zmysłowość, zapach odgrywa więc ogromną rolę. Poczytałam trochę o kadzidle i wyczytałam całkiem ciekawe rzeczy, również o samym zapachu w religii. Aby nie uprawiać plagiatów, bo sama tej wiedzy nie posiadam, pocytuję Wam niżej kilka ciekawszych fragmentów.

1.
Takie kadzidło to nie żywica i pierwsze lepsze wonności. Małgorzata Kordowicz w "Midraszu" pisze o jego składzie:

W skład kadzidła, wedle Talmudu, wchodziło 11 składników. Skąd o tym wiemy, skoro wers Pięcioksięgu (Wj 30,34) wymienia nazwy tylko czterech? "Weź sobie korzeni: stakty i muszli onyksu i galbanu, te korzenie i kadzidło przezroczyste; z każdego równa ilość ma być". (tł. D. Neufeld). "Korzeni" - liczba mnoga sugeruje 2 składniki, potem 3 są wymienione z nazwy - razem 5. Następuje słowo "korzenie" - to kolejne 5 składników, odpowiadających wyżej wspomnianym. Plus "kadzidło przezroczyste" - razem 11. Z Syfse Jeszenim - Modłów starożytnych Izraelitów, ze wstępnych modlitw porannych na dzień powszedni lub modlitwy dodatkowej na szabat i święta (część zwana Pitum haKtoret - skład kadzidła), możemy się dowiedzieć, czego używano do wyrobu kadzidła: żywicy, muszli onyksu, galbanu, kadzidła przezroczystego, mirry, kassii, szpikanardy, szafranu, kastusu, kory cynamonowej, drzewa cynamonowego, ługu wyki, wina kaprowego, soli sedomickiej, tytoniowej rośliny. Czy nie brzmi to upajająco? Nic dziwnego, że zapach kadzidła palonego w Świątyni czuć było aż w Jerychu, a jerozolimskie panny młode nie musiały się perfumować.

2.
Żydzi mają aż cztery różne błogosławieństwa, w których dziękują Stwórcy za zapachy. Kordowicz podaje ciekawe przykłady:

Wiemy, że Bóg "poczuł miłą woń" (Rdz 8,21) ofiary złożonej przez Noego po potopie - choć Targum, by uniknąć antropomorfizmu, odda to jako: "a Pan przyjął z przyjemnością miłą woń". Wyczulony nos miał praojciec Izaak, który wąchając szaty Ezawa stwierdził, że "zapach mojego syna jest jak zapach pola, które Pan pobłogosławił". (Rdz 27,27). Kolejne przykłady można czerpać pełną garścią z Pieśni nad pieśniami : "o ileż lepszy jest zapach twoich olejków od wszystkich wonnych ziół" (4,10), "zapach twego nosa jak jabłka" (7,9), "zapach twoich szat niby zapach Libanu" (4,11). Niechybnie starożytny Liban słynął z wonności, skoro Ozeasz głosi, iż "zapach jego [Izraela] jak Liban". (14,7).

3.
Nie studiowałam nigdy Biblii, nie znałam więc tych fragmentów. Ale w chrześcijaństwie nie odgrywają wielkiej roli. Chrześcijanie podchodzą do kadziła znacznie mniej zmysłowo. Nie dziekują bogu za zapach, a szkoda, ja bym się na pewno żarliwie modliła. W ogóle musze  z przykrością stwierdzić ściślej rzecz ujmując, że współczesny Kościół katolicki zmysłowości mocno unika. W jednym ze słowników symboli katolickich czytamy jedynie:

Posługiwanie się kadzidłem w zwyczajach kultycznych pogan sprawiło, że pierwsi chrześcijanie dość długo nie wprowadzali kadzidła do swojej liturgii. Dopiero od IV wieku – najpierw w bazylice Grobu Chrystusa – poumieszczano naczynia do palenia kadzidła zarówno przed ołtarzem, jak i koło grobów męczenników. Błogosławieństwo przekazane przez spalanie kadzidła uważano początkowo za sakramentalne, a potem przypisywano mu jedynie znaczenie oczyszczające. Ruchy w kształcie krzyża wykonywane trybularzem (czyli kadzielnicą) mają nawiązywać do ofiary krzyżowej, natomiast okadzenia w kształcie kół mają przypominać, że dary ofiarne określone niejako kadzielnicą przynależą wyłącznie do Boga. Okadzenia osób lub przedmiotów są zewnętrznym wyrazem oddawanej w ten sposób czci, która ma swoje znaczenie kościelne jedynie w ostatecznym powiązaniu z Bogiem.

I tyle. Radosnych Świąt, a dla wierzących: Radosnego Alleluja:) Mam nadzieję,  że przez powyższy wpis Flakonik nie zostanie napadnięty przez bandę antysemitów.

wtorek, 23 grudnia 2008
Zapachy Świąt

Obok mojego biurka stoi już spakowana walizka, a to oznacza, że dzisiaj wyjeżdżam na Święta do rodziców. Dlatego juz teraz życzę Wam radosnych, ale przede wszystkim spokojnych Świąt.

Święta to ci dopiero jest uczta dla zmysłów, nieprawdaż? Dla mnie od lat pierwszym zwiastunem świąt jest zapach mandarynek, kktóre dziwnym trafem zaczynają mi smakowac dopiero pod koniec listopada. Dalej - pikantny zapach czerwonego barszczu, sznur suszonych grzybów, kwaskowy zapach bigosu i oczywiście pierniki, jakżeby inaczej.
Wielu zapewne Święta kojarzą się przede wszystkim z zapachem choinki. Mnie nie tak bardzo, może dlatego, że odkąd mieszkam sama, dopiero w tym roku, po sześciu latach, kupiłam choinkę w ogóle, i żywą. W pokoju stanęła więc przytargana przez P. sosenka, którą odświętnie ubraliśmy, a która omal nie pozbawiła mnie życia! W nocy spuchło mi całe gardło i ledwie mogłam oddychać. Nieźle.
Ale ciekawa jestem, jakie zapachy Wam kojarzą sie ze świętami? dacie radę odpowiedzieć czy już jestescie unużani po łokcie w świątecznych przygotowaniach?

wtorek, 25 listopada 2008
Magdaro do tablicy!
Jak ktoś zaczyna od tego, że nie znosi łańcuszków, to już wiem: na pewno za chwilę napisze, że tym razem musiał zrobić wyjątek. W ten sposób moją skrzynkę zapełniają najbardziej idiotyczne łańcuszki od ludzi, po których bym się tego nigdy nie spodziewała: cioć, przyjaciół z dzieciństwa, szkolnych kolegów...
poniedziałek, 21 lipca 2008
Kolejne nominacje do nagrody "Najzabawniejsza podróbka"

W ramach ogłoszonego w zeszłym tygodniu konkursu na najzabawniejszą nazwę podróbki, wczoraj przy metrze Centrum wyłowiłam stosiku nastepujące tytuły (w nawiasach podaję dla jasności, co zostało podrobione, bo to wcale nie jest oczywiste):

1. Coni Mambel (Naomi Campbell)

2. Pump (Puma - przy tym umarłam ze śmiechu)

3. Graciela Santrini (Gabriella Sabatini, nie ma jak mieć melodyjne nazwisko)

4. Jacorde (J'Adore)

5. Choco Coco (czyli neizmiennie szokująca Coco Chanel)

6. Jarade (czyli Jardin, co da rade).

czwartek, 10 lipca 2008
Hugo Bross i Corco Chisel

Czekając wczoraj na peronie dworca Śródmieście ubawiłam się setnie widząc na półce Corco Chisel (szajsel, jak przeczytał P.) oraz Hugo Brossa. I wpadałam na szatański pomysł zrobienia rankingu najzabawniejszych nazw podrabianych perfum.

Jeśli ktos z Was natknął sie na mieście na Lokastę, Kendo lub Oracle, niech do mnie pisze na mr_magdaro((AT))gazeta.pl lub zostawi swoje propozycje w komentarzach. A potem zrobimy konkurs:)

 

środa, 09 lipca 2008
Irena contra Krystian

Ludzie od wizerunku Dr Ireny Eris nie próznują i co i rusz pojawiają się wywiady z nią, a to w branżowej prasie marketingowej, a to w ogólnoposlkim dzienniku. I dobrze, Dr Eris życzę jak najlepiej, bo jest naszym dobrem narodowym (w ciagu miesiąca w całej Europie sprzedaje ponad 2 mln produktów), wiec wolę kibicować jej niż polskiej drużynie futbolowej.

Na forum user forevermore79 podrzucił post z linkiem do czerwcowego artykułu z Rzepy. Polecam Waszej uwadze, bo nosi smakowity tytuł: Dr Irena Eris chce zawalczyć z Diorem. Tekst krótki i raczej czysto informacyjny, ale daje pewne rozeznanie w temacie. Ilustrują go za to ciekawe dwa wykresy. O ile pierwszy, dotyczący towarów luksusowych nie budzi mojego zdziwienia, o tyle wyniki mówiące o najbardziej znanych markach perfum w Polsce trochę mnie dziwią. Gdyby mi ktos kazał zgadywac, co odpowiedza respondenci, taką familiadę zrobił, to powiedziałabym bez wahania Chanel lub Dior. Zawsze wydawało mi się, że to jest pierwsze skojarzenie z perfumami. A już obecność Pricilly Presley, której perfumy doprawdy, nie zalewają naszego rynku, już mnie mocno dziwi. A wykres wygląda tak:

 


 

Wygląda na to, że nasi rodzimi producenci kosmetyków dojrzewają razem ze spoęłczeństwem. Skoro Dr Irena idzie na wojnę z Krystkiem D., to ja w imię solidarności w patriotycznym odruchu mogę nawet nabyć grzeszną buteleczkę Sin Skin:)

 

piątek, 04 lipca 2008
Na własnej skórze, czyli kilka wskazówek, jak kupić perfumy i nie wyrzucić ich do kosza
Tym razem wpis z gatunku „Magdaro radzi”. Na początek szokujący fakt: na co dzień Magdaro nie używa perfum. Co najwyżej toaletowe wody. Głównie dlatego, że prawie codziennie coś wącham i testuję, więc muszę mieć nieskropioną skórę. Zatem mimo, że w sonecie Debergeraca tak pięknie rysuje się zapach, który się za mną w pracy unosi, to jest jednak dość rzadka sytuacja – zwykle zachodzi wtedy, kiedy mam podły dzień i chcę się pocieszyć jakimś miłym scentem lub akurat nie wybieram się na zapachowe łowy. Po ujawnieniu tego perfumegate, możemy przejść do szczegółów. Poniżej kilka rad, które mogą się przydać...
wtorek, 01 lipca 2008
Warwick Avenue

Tym razem nic o zapachu, za to o tym, co mi towarzyszy co rano w drodze do pracy. Obecnie leczę tym swój syndrom pokolonijny, który mnie dopadł po Campie Blogerów. Buziaczki, całuski, ciasteczka;) dla całej ekipy z Juraty!

 

 
1 , 2
| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Blog Forum Gdańsk 2010 statystyka