Blog Perfumowany
środa, 16 lipca 2008
Co kobieta ma w środku

Na to pytanie spróbował odpowiedzieć Trussardi, tworząc INSIDE Women. Co kobieta ma na zewnątrz to zasadniczo mniej lub bardziej widać, więc zaintrygiowało mnie, że oto jakiś mag rozszyfrował kobiece wnętrze.

Patrzyłam sobie na te dwa flakoniki przez jakiś czas, bo po kolorze i kształcie mneij więcej już wiedziałam, czego się spodziewać. I to mniej więcej poczułam, kiedy wylałam sobie kropelkę na skórę.
Inside Women od Trussardi jest jak popołudnia, które sobie czasami fundujemy, kiedy z cafe latte (kafe lejt, jak powiedział raz jeden pan w kawiarence, zamawiając do tego orendż dżus pomarańczowy;), lodami waniliowymi i w puszystej samotności zapadamy się w fotel z ksiażką lub komputerem. Inside Women mimo swojego popołudniowego ciepła nie przypomina innych duszących zapaszków, być może ze względu na ciekawe zestawienie: nerolę, passiflorę, bergamotkę (nuta głowy), liście wawrzynu, krokus, heliotrop (nuta serca), włoska kawa, drzewo tekowe, piżmo. To nie jest zapach dla ostrych lasek, ale raczej dla ciepłych kobietek. Polecam na jesień i zimę. latem mimo wszystko może trochę przydusić.

Najbardziej jednak Trussardi skojarzył mi się z lodami waniliowymi. Nie odpuszczę więc sobie dygresji, wiec kto nie ciekaw, może już na tym poprzestać.

Moim ulubionym zajęciem jest przypominanie sobie szczegółów z dzieciństwa, zwłaszcza, kiedy wygrzebuje je z niepamięci jakiś zapach. Myślę na ten przykład o sytuacji z zerówki i próbuję przypomnieć sobie, na którym kolanie miałam ranę po wypadku na rowerze, jak miał na imię chłopak, z którym w czwartej klasie podstawówki biłam się na śniegu w parku, bo powiedział, że dziewczyny nie umieją się bić. Miał na imię Michał, ja miałam sztruskową brązową kurtkę, on jasne jak len włosy i chyba mnie pokonał wtedy. Pamiętam, że mi się podobał i chłopak, i bójka, że miał na nazwisko Rosołek, ale zadręczam się niemożnością przypomnienia sobie, kto jeszcze stał z nami w tym parku, jaką kurtkę miał rzeczony Rosołek, co zrobiłam, kiedy mnie pokonał. Poza tym fartuch mamy, a pod fartuchem brzuch z moim bratem, przewracanie kopek siana u babci i dziadek, który mówił do mnie „Ty, Wilku!”. Lody waniliowe zamknięte w Inside Women wyłowiły tym razem z mojej pamięci inne obrazy.

Pamiętam, jak w miasteczku mojego dzieciństwa otworzono lody kręcone. Żadne włoskie ani soprano, nikt tak wtedy nie mówił. Kręcone to były lody, bardzo duże, o dwóch smakach: czekoladowo-waniliowym i waniliowo-pistacjowym. Wolałam te drugie i byłam w wieku okołopierwszokomunijnym. Pamiętam, bo podkradałam mamie drobne z myślą, że kiedyś się z tego wyspowiadam. Te lody nie były zwykłe. Co dwudziesty klient dostawał swojego loda za darmo. Biegałam więc kilka razy dziennie pytać czy już jestem codwudziesta, czy jeszcze nie. Lato było i miałam oba kolana rozbite. Wielokrotnie kończyło się na tym, że Pani dawała mi lody za darmo. Ale tylko wtedy, kiedy biegałam bardzo często.
A Pani Od Kręconych Lodów też nie była zwykła. Była gruba i miała widoczne wąsy. Reszty nie widziałam, bo z białego okienka, do którego wspinałam się na palcach, wystawała tylko głowa, a na głowie trwała ondulacja. Pamiętam też, że się jej bałam. A lubiłam się wtedy bać, wymyślałam sobie różne straszne rzeczy, więc kiedy z białego okienka wystawiała rękę z waniliowo-pistacjowymi lodami, szybko zabierałam wafelek, tak, by nie dotknąć grubych palców i uciekałam.
W moim miasteczku teraz już nie ma lodów kręconych, ani chyba żadnych, poza okropnymi algidami z lodówki w spożywczaku. Zresztą kręcone krótko tam były, może nawet nigdy nie przychodził codwudziesty klient. Ale nigdzie potem też nie spotkałam budki z napisem „Lody Kręcone” i żadne inne już mi taki nie smakowały.

09:14, mr_magdaro , Trussardi
Link Komentarze (7) »
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Blog Forum Gdańsk 2010 statystyka